Dydaktyka historii


Wydarzenia z życia Oddziału i PTH
Treść statutu Polskiego Towarzystwa Historycznego
Informacje o aktualnych władzach Oddziału
Historia Oddziału Łódzkiego PTH
Sprawozdanie z działalności OŁ PTH za lata 2000-2003
Biogramy Członków Honorowych PTH z Łodzi
Wzór deklaracji członkowskiej Oddziału Łódzkiego PTH
Informacje o odczytach historycznych i zebraniach
Informacje o olimpiadach i konkursach organizowanych przez PTH
Informacje o publikacjach Oddziału Łódzkiego PTH
Informacje dotyczące Rocznika Łódzkiego
Artykuły i materiały dla studentów i nauczycieli związane z dydaktyką historii
Koła terenowe działające w ramach Oddziału Łódzkiego PTH
Galeria zdjęć dokumentujących działalność OŁ PTH
Adresy wybranych stron internetowych przydatnych historykom
Kontakt z Zarządem Oddziału Łódzkiego PTH
Jan Chańko


Dydaktyczne walory prezentacji grup rekonstrukcji historycznych w procesie edukacji historycznej młodzieży.

       14 maja w Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi odbyła się sesja popularnonaukowa zatytułowana Grupy rekonstrukcji historycznych a środowisko historyczne, na której swe wystąpienia zaprezentowali dr Jan Chańko i mgr Krzysztof Mucha. Dotyczyły one możliwości wykorzystania działalności grup w pracy dydaktycznej i wychowawczej. Sprawozdanie z sesji zamieści „Rocznik Łódzki”. Na stronie teksty obu wystąpień.


       Dydaktycznych walorów nie zamierzam pominąć, natomiast w trakcie przygotowywania wystąpienia ujawniła się potrzeba zwrócenia jeszcze uwagi na aspekty wychowawcze, jako że współczesna dydaktyka daleka jest od separacji treści poznawczych od wychowawczych. Ponadto, oprócz szeroko rozumianych „walorów” warto także wspomnieć i o pewnych zagrożeniach. Zatem tytuł wystąpienia mógłby brzmieć: Dydaktyczne i wychowawcze walory (i zagrożenia) działalności grup rekonstrukcji historycznych w procesie edukacji historycznej młodzieży, a jeszcze w celu uczynienia tytułu bardziej barokowym, z podtytułem Oczami dydaktyków historii. Ów podtytuł ma o tyle sens, iż dostrzegam wartości poznawcze z zakresu innych przedmiotów: języka ojczystego, wiedzy o społeczeństwie, geografii a nawet wiedzy i środowisku i techniki, ale z braku kompetencji nie chciałbym wypowiadać się na te tematy.
       Jeśli próbować odpowiedzieć na pytanie Na ile działalność grup rekonstrukcji historycznych można zdyskontować w procesie nauczania historii ...?, to można na wstępie udzielić lapidarnych odpowiedzi, że 1. Można ! 2. A na ile ? - Na ile się da ! Takie odpowiedzi są oczywiście niezadowalające.

       I. Zatem należałoby zarysować ogólny obraz tendencji funkcjonujących we współczesnej dydaktyce.

      Cechować ją powinno, jak twierdzi literatura przedmiotu, już od początku lat 90. ubiegłego wieku :
       a) odejście od werbalizmu – wykładów, pogadanek, nauczania podręcznikowego i biernego czy bierno aktywnego uczestniczenia uczniów w procesie edukacyjnym, który obecnie określa się jako proces nauczania/uczenia się, podkreślając równorzędność każdego z obu członów,
       b) przyznanie prymatu metodo aktywnym, angażującym wielostronnie ucznia, o czym szerzej powie kol. mgr Krzysztof Mucha,
       c) położenie znacznie większego nacisku na kształcenie umiejętności ucznia i to zarówno w sferze „manualnej” (odczytywania i selekcji wiadomości , ich wydobywanie z różnych źródeł informacji), jak i w zakresie rozwoju intelektu. Takie umiejętności jak np. kojarzenie faktów, wnioskowanie, rozumowanie przyczynowo-skutkowe, samodzielne formułowanie stanowiska, są już coraz bardziej kształtowane w toku edukacji szkolnej i wyraźnie preferowane (punkty) w zadaniach egzaminacyjnych (np. przedwczorajsza Nowa Matura z historii),
       d) niektórzy dydaktycy nie zgodzą się z tym co teraz powiem, ale wśród wielu nauczycieli narasta przekonanie o narastającej bierności uczniów, ich obojętności wobec zabiegów edukacyjnych, zaabsorbowania rozrywką: Internet, DVD, kręgle, bilard, nie mówiąc już o fascynacji przemocą i używkami. Uczniowie (i to także ci nieobojętni) zwracają uwagę na ubóstwo form nauczania, środków dydaktycznych, krytykują siermiężny szarobury obraz szkoły, przegrywający z kolorową, ruchliwą rzeczywistością Internetu, kina TV. Tyle o tle.

       II. Grupy rekonstrukcji historycznych (GRH) jako nośniki wiedzy.

      Określenie nośniki jest może niezbyt eleganckie ale za to krótkie. Tak sformułowane zagadnienie możemy, jak sądzę, rozpatrywać na trzech płaszczyznach, czyniąc tak ze względów, że się tak wyrażę porządkowych. W rzeczywistości bowiem będą się one wzajemnie przenikać, uzupełniać i to stanowić może najistotniejszy walor działalności GRH.
      Płaszczyzna 1. Zabytki kultury materialnej lub ich wierne repliki występujące w dużych kompletnych zespołach, zestawach: stroje, umundurowanie, sprzęt i oporządzenie, narzędzia pracy i broń, meble, pomieszczenia, budynki i budowle a nawet ich kompleksy, środki transportu. Daje to uczniom konkretny, namacalny, ściśle związany z okresem lub tematem materiał poznawczy. Uczeń może dotknąć a czasem i „przetestować” funkcjonowanie „neolitycznej” siekierki, „średniowiecznego” młota kowalskiego czy żaren. Zagrożenie polegające np. na wzajemnym porąbaniu się widzów należy oczywiście wyeliminować. Jest wiele dobrych przykładów (Biskupin, Prybylina na Słowacji skansen i piknik historyczno-folklorystyczny).
      Płaszczyzna 2. Żywi ludzie, którzy demonstrują jak to się nosiło, używało, stosowało w przeszłości te różne zabytki lub ich repliki (ważna jest wierność odtworzenia i/lub obecność autentyku, choćby do obejrzenia). Udowodniona zostaje przydatność, użyteczność a także skuteczność funkcjonowania tych czasami dziwnych i niespotykanych na co dzień narzędzi u urządzeń. Istotnym jest zachowanie zasad bezpieczeństwa w stosunku do członków GRH jak i widzów.
       Płaszczyzna 3. Aranżacje, prezentacje, rekonstrukcje, sytuacje. Czyli bitwy, oblężenia, turnieje, pojedynki, ale też i życie codzienne: posiłki, uczty, gry, zabawy – niewątpliwe są walory poznawcze o ile „występy” te zachowują wierność wzorcom z przeszłości i zostały odtworzone np. wiarygodnych źródeł i kompetentnych opracowań (konsultanci spośród zawodowych historyków). Młodzież poznaje taktykę i obyczaje, taniec i smak potraw. Trzeba jednak zwrócić uwagę na wielkie wyczulenie młodzieży na fałsz lub tylko niedokładność aranżacji czy też używanych akcesoriów. Bardzo ważny jest udział w prezentacjach młodzieży, która sama przygotowuje ciasto i wypieka chleb, strzela z łuku, czy nawet uczestniczy w wytopie żelaza. Przywołując przykłady: - jest dla mnie nieporozumieniem odtwarzanie całej bitwy grunwaldzkiej siłami kilkuset członków GRH. Z szacunkiem natomiast czytam o takiej rekonstrukcji jak ukazanie fragmentu bitwy nad Bzurą– przeprawa w Witkowicach, choć dziennikarski tytuł Bitwa jako produkt turystyczny („Wiadomości Turystyczne”, 1-15 VIII 2004, s. ), musi wywoływać odrazę. Z poczuciem dużej wartości edukacyjnej oglądałem w telewizji pokaz tańców słowiańskich i muzyki z X-XI w. – Rodzina Słowiańska w Sieradzu. Duże wrażenie wywarł na mnie i na uczniach, którym to pokazywałem, zestaw teledysków brytyjskiej grupy folkowo-rockowej Blackmore’s Night, zrealizowanych w scenerii zamków szkockich, w średniowiecznych strojach. Sama zaś muzyka nawiązywała do utworów trubadurów i minstreli.
       Problem kosztów. Czy szkoły, a nawet kuratoria stać na sfinansowanie pokazów grup komercyjnych a nawet choćby tylko na zwrot kosztów grupom działającym na zasadach non profit? Koszta są i będą. Szkoły i kuratoria będą nadal biedne i raczej nieskore do pokrycia kosztów prezentacji GRH. Grupy niekomercyjne muszą zatem szukać sponsorów, co się łatwo pisze, ale nie jest wcale prostym. Mogłyby one w swych statutach zawrzeć zobowiązania nieodpłatnych (lub tylko z opłaconymi kosztami) prezentacji na potrzeby edukacyjne. Grupy komercyjne mogłyby obejmować patronaty nad poszczególnymi szkołami. Warto pomyśleć o profesjonalnych rejestracjach video najwartościowszych prezentacji, choć ich oglądanie na ekranie to już nie to samo !

       III. Grupy rekonstrukcji historycznych (GRH) - rola wychowawcza.

      Tu także można byłoby mówić o trzech polach oddziaływań wychowawczych :
      Młodzi ludzie zostają wyrwani z marazmu. Widzą, że innym także i w ich wieku „się chce”, że są oni bardzo głęboko zaangażowani w działalność GRH, że potrafią poświęcać masę swego czasu wolnego, ba nawet i pieniądze, na przygotowania, na udział w pokazach. Rozmawiają z uczestnikami GRH i zostają „zainfekowani” ideą przynależności do elitarnego klubu, mogą się wyróżnić, w całej pełni zaangażować.
      Chcą zatem wejść do grupy i okazuje się to nie takie proste. Dobrze byłoby gdyby wymagania były wysokie, a nawet istniały zróżnicowane stopnie wtajemniczenia. Należałoby wymagać, poza dobrymi chęciami i wolą podporządkowania się statutowi czy regulaminowi, wiedzy historycznej o epoce, o jednostce, o wytworach kultury materialnej, obyczajach. Lider grupy, czy też członek wprowadzający, mógłby podsuwać przedmiotową literaturę, omawiać niektóre kwestie, udzielać wyjaśnień itp. Samo zaistnienie młodego człowieka w GRH na pełnych prawach powinno być przeprowadzone obrzędowo lub poprzez egzamin. W grupie będzie traktowany koleżeńsko i może zawiązać przyjaźnie na całe życie. Dwa przykłady spoza kręgu GRH: mozolne stawanie się pełnoprawnym członkiem grupy w Lecie leśnych ludzi Marii Rodziewiczówny, obozy epigraficzne Studenckiego Koła Naukowego Historyków UŁ – egzamin i ceremoniał przyjęcia w poczet epigrafików.
      Trzeci, kto wie czy nie najważniejszy, aspekt wychowawczy funkcjonowania GRH budzi pewne wątpliwości. Chodzi o patriotyzm, poczucie przynależności do tradycji historycznej, wolę jej kultywowania. Wiele polskich i zagranicznych GRH działa właśnie w oparciu o takie założenia. Są jednak i takie, które z patriotyzmem trudno łączyć (konnica Budionnego, formacje SS).